Źródło:
www.psy.pl należących do miesięcznika "Mój Pies"
Autor artykułu - Artur Dobrzyński, Specjalista Chorób
Psów i Kotów
Specjalistyczna Lecznica dla Zwierząt, 04-052 Warszawa ul. Grenadierów
13
tel. (022) 673-70-25, e-mail:
wet@psy.pl
..............................................................................................................................................................
Wścieklizna jest niezmiernie ostrą i zawsze śmiertelną chorobą zakaźną,
atakującą ośrodkowy układ nerwowy. Opisywano przypadki tej choroby już
4000 tys. lat przed naszą erą. Biorąc pod uwagę fakt, że choroba
towarzyszy ludzkości już od 6000 tys. lat, aż dziw bierze jak mała jest
świadomość ludzi dotycząca tej choroby.
Chorobę wywołuje wirus wścieklizny. Wirus ten jest odporny na gnicie,
tzn. w rozkładających się zwłokach może przeżywać nawet kilka tygodni.
Podobnie odporny jest na zamarzanie. Natomiast wrażliwy jest na
ogrzewanie, w temperaturze 60 C przeżywa zaledwie 5 min. Wrażliwy jest
też na działanie większości środków dezynfekujących, Pamiętajmy o tym,
że wścieklizna jest w dzisiejszych czasach jedną z nielicznych chorób,
która ma stuprocentową śmiertelność osobników, które uległy zakażeniu.
Dotyczy to zarówno ludzi jak i zwierząt. Do zakażenia wścieklizną
dochodzi na ogół wskutek pogryzienia przez chore zwierzę. Zakażenie
możliwe jest poprzez kontakt ze śliną chorego zwierzęcia i uszkodzonej
skóry lub błon śluzowych zdrowego osobnika. Pamiętajmy, że każdy
bezpośredni kontakt ze wściekłym zwierzęciem - choćby przenoszenie go z
miejsca na miejsce gołymi rękami (np. podczas wypadku samochodowego)
może powodować zakażenie się tą chorobą.
Wirusy wścieklizny początkowo atakują zakończenia nerwowe uszkodzonych
miejsc, a następne poprzez nerwy obwodowe mózg. Chcę podkreślić, że
materiałem zakaźnym jest ślina chorych zwierząt, ale też zwierząt
zakażonych u których nie wystąpiły jeszcze żadne objawy choroby. Z tego
też względu każde pogryzienie trzeba traktować jako pokąsanie przez
zwierzę chore. W Polsce źródłem zakażenia aż w 70% są dzikie lisy,
następnie koty i psy. Coroczne obowiązkowe szczepienia psów przeciwko
wściekliźnie wydatnie zmniejszyły liczbę zachorowań tego gatunku.
Niestety w naszym kraju nie ma tradycji szczepienia kotów przeciwko tej
groźnej chorobie. Dlatego też w chwili obecnej odnotowuje się więcej
zachorowań na wściekliznę właśnie wśród kotów. Wynika to z częściowo z
braku wiadomości i świadomości o ryzyku związanym z wystąpieniem
choroby, a częściowo, nazwijmy to dobitnie, z głupoty. Właścicieli
zwierząt uchylających się od obowiązku szczepienia jest niestety nadal
bardzo wielu.
Każde pokąsanie przez zwierzę trzeba traktować poważnie. Nawet w
przypadku udokumentowanego szczepienia przeciwko wściekliźnie zwierzę
podlega obowiązkowej obserwacji w kierunku tej choroby.
Każdy właściciel psa po ukończeniu drugiego miesiąca życia zwierzęcia
jest zobligowany literą prawa do zaszczepienia go przeciwko wściekliźnie
Każda wątpliwa sytuacja, mogąca rzucać choćby tylko cień podejrzenia
związanego z wścieklizną, wymaga natychmiastowej konsultacji lekarza
medycyny oraz lekarza weterynarii.