|
Życie psychiczne psa - Czy pies nas dominuje?
Źródło:
www.coape.pl, COAPE Polska
Autor artykułu - Andrzej Kłosiński - behawiorysta
zwierzęcy, psycholog, e-mail:
aklosinski@coape.pl
..............................................................................................................................................................
OTak zwana "teoria dominacji" - użyteczna prawda czy szkodliwa fikcja?
"Nasz pies nie chce nas słuchać, bo kompletnie nas zdominował. Przychodzi na
zawołanie kiedy chce, podobnie wykonuje nasze polecenia, chyba, że mamy pod ręką
coś smacznego. Zdarza mu się warczeć na nas, kiedy próbujemy zrzucić go z kanapy
lub zapinamy mu obrożę". Tego rodzaju skargi zdarza mi się często słyszeć z ust
opiekunów moich czworonożnych pacjentów. Kiedy pytam jak do tej pory radzili
sobie z trudnym zachowaniem pupila, zwykle otrzymuję opis działań zalecanych
przez najbardziej popularne poradniki wychowania psa. "Nie pozwalamy psu
dominować nie pozwalając mu przechodzić przez drzwi przed nami, karmimy go
dopiero po naszym posiłku lub jemy coś przed psem, nie pozwalamy by wygrywał w
zabawach, ignorujemy go kiedy domaga się naszej uwagi, zwłaszcza kiedy wracamy
do domu". Kiedy proszę o zademonstrowanie podstawowych umiejętności dobrze
wychowanego psa, takich jak siad, zostań czy waruj, do tej pory spokojni i pełni
ciepłych uczuć do swojego pupila opiekunowie zmieniają się w okamgnieniu w
nadgorliwego kaprala Legii Cudzoziemskiej. Stają zwykle na baczność i
nienaturalnie podniesionym głosem wydają psu komendy. Ten zaś, wyraźnie
skonfundowany, stara się po psiemu załagodzić trudną i mało zrozumiałą dla niego
sytuację. Najczęściej wykonuje czynności zastępcze lub prezentuje inne tak zwane
sygnały uspokajające, co z kolei wkurza opiekunów i nasila ich krzyki. Przejawy
agresji pupila spotykają się natomiast z ostrą reprymendą lub fizycznym
"dominowaniem" - chwyceniem za kark lub przewróceniem psa na plecy. Bardziej
uległe z natury psy zwykle uczą się unikać opiekunów w potencjalnie trudnych
sytuacjach, u pozostałych problem agresji mniej lub bardziej narasta.
Skąd biorą się tego rodzaju nieporozumienia i wynikające z nich trudności ?
Czemu usiłując podporządkować sobie psa osiągamy efekt wprost przeciwny do
zamierzonego ?
Sądzę, że u podstaw tego typu ludzkich działań leży fałszywie pojęta i niestety
głęboko zakorzeniona w naszej mentalności teoria dominacji, wyrosła
kilkadziesiąt lat temu na gruncie, także fałszywych, jak to spróbuję dalej
pokazać, obserwacji społeczności wilków.
Nasz sposób rozumienia relacji z psem oraz sposoby wychowania i szkolenia
opierają się na zasadzie "Ja jestem panem, a ty psem, ja każę, ty robisz". Jasne
i oczywiste jest to, że pies powinien być posłuszny i podporządkowany
człowiekowi, jednak sposób w jaki to próbujemy osiągnąć opiera się na zasadzie
przewagi egzekwowanej przez silniejszego "przywódcę stada". Według tej zasady
przywódca jest zawsze silniejszy, zawsze ma większe prawa i przywileje, zawsze
podporządkowuje sobie słabsze osobniki.
Pies jest potomkiem żyjących w hierarchicznie zorganizowanych grupach wilków, a
zatem funkcjonowanie psa wśród ludzi opierać się musi na podobnych regułach
jakie rządzą wilczą społecznością. Tymczasem, jak wykazały poczynione ostatnio
badania i obserwacje, po pierwsze, społeczność wilków nie jest zorganizowana w
tak sztywny i bezwzględny sposób, jak dotąd sądzono, po drugie w trwającym
kilkanaście tysięcy lat procesie udomowienia pies przestał w dużej mierze, także
w sferze zachowania być wilkiem. Mówiąc bardziej dobitnie jest wilkiem w takim
mniej więcej stopniu jak my, ludzie jesteśmy małpami.
Hierarchiczna struktura wilczej watahy wyznaczana jest przez trzy zasadnicze
cele - zdobycie pożywienia, unikanie zagrożeń i szanse reprodukcji. Aby upolować
zdobycz konieczne jest ścisłe współdziałanie wszystkich członków watahy oraz
kontrola grupy przez parę Alfa. Podobnie rywalizacja między samcami o szanse
reprodukcji gwarantuje przekazanie najlepszych genów, a więc przetrwanie grupy
jako całości i wszystkich jej osobników. Jednakże okazuje się, że żyjące w
silnie zhierarchizowanych grupach wilki w sytuacji konfliktu unikają fizycznej
konfrontacji, a do rozstrzygania wszelkich sporów używają bogatego języka
sygnałów i gestów.
Niestety, obserwacje czynione kilkadziesiąt lat temu, początkowo na wilkach
żyjących w niewoli, co siłą rzeczy miało duży wpływ na repertuar ich zachowań, a
także nastawienie badaczy, doprowadziły do sformułowania wniosków o
konfrontacyjnym i opartym na fizycznej sile, charakterze relacji między wilkami.
Nie ma w takim tradycyjnym postrzeganiu nic dziwnego, bo przecież jeszcze na
początku XX wieku zamieszkujące Amerykę Południową czy Afrykę ludy pierwotne
określano jako barbarzyńskie, odmawiając im mniej lub bardziej otwarcie ludzkich
uczuć czy "cywilizowanych" obyczajów.
Jeśli wnikliwiej przyjrzeć się wilczym obyczajom, co poczyniono w ostatnich
dwudziestu latach, można dostrzec szereg elementów sprzecznych z tradycyjnym
oglądem hierarchicznych zachowań. Gdyby na przykład mające wyższą pozycję
osobniki posilałyby się zawsze pierwsze, jak mogłyby przeżyć szczenięta i
młodzież stojące na samym końcu hierarchicznej drabiny ? Gdyby nie przeżyły, z
kim polowałyby te silniejsze i kto zastąpiłby je w przyszłości ? Wiele z tak
zwanych zasad dominacji jest łamanych ponieważ, jak wspomniano, wilki unikają
konfliktów, a prawdziwie pewne siebie osobniki zachowują się raczej łagodnie.
Społeczność tak silnie bazująca na pracy zespołowej, zarówno jeśli chodzi o
wspólne łowy jak i opiekę nad młodymi, byłaby społecznością niezdolną do
przetrwania, gdyby młode skazywano na czekanie z pustymi żołądkami na to, aż
pierwsi pożywią się "przywódcy". Jak wynika z obserwacji dzikich psów
afrykańskich, nie tylko najmłodsze szczenięta jedzą pierwsze, następne w kolejce
są roczne i dorastające osobniki. Taka organizacja ma na celu zapewnienie
przetrwania grupie, a w konsekwencji każdemu z jej członków.
Podobnie wspólne rozszarpywanie upolowanej zdobyczy jest zachowaniem polegającym
na współpracy, a nie jak do tej pory sądzono, na bezwzględnej rywalizacji.
Pies jest zwierzęciem wyjątkowym pod wieloma względami. Jedynym, dla którego
naturalnym środowiskiem jest społeczność ludzka. Dlatego jako jedyne zwierzę
jest wszędzie tam gdzie dociera i żyje człowiek od rejonów arktycznych po
równik. Jest także jedynym, które możemy karać, a ono i tak do nas wróci.
Wystarczy spróbować tradycyjnych metod szkolenia psa wobec jakiegokolwiek innego
zwierzaka, choćby kota, by przekonać się, że odmówi jakiejkolwiek współpracy lub
wyprowadzi się do sąsiadów.
Przyjmuje się, za profesorem Raymondem Coppingerem, autorem odkrywczej
monografii na temat psów, że pies jest niejako zatrzymanym w fazie młodzieńczej
wilkiem, który zachował przez całe życie chęć do zabawy i pozbył się właściwej
wszystkim dorosłym dzikim zwierzętom neofobii - lęku przed nieznanymi dotychczas
sytuacjami. Dlatego tak łatwo przystosowuje się do wszelkich ludzkich warunków i
zmian - podróży, ruchu ulicznego, kontaktu z wieloma ludźmi, innymi psami i
innymi zwierzętami. Potrafi doskonale, choć po psiemu, rozumieć nasze zachowania
i emocje. Od bardzo długiego czasu nie musi polować by zdobyć pożywienie czy
rywalizować o szanse reprodukcji, a zatem reguły hierarchicznej struktury
wilczej watahy przestały odgrywać w jego życiu ważną rolę. Tego rodzaju zmiany w
zachowaniu w toku udomowienia utrwaliły się także w genach.
Opracowane na podstawie tradycyjnego rozumienia hierarchii stada sposoby
redukcji pozycji psa w ludzkim "stadzie" miały na celu uzyskanie psychologicznej
przewagi i uzyskanie kontroli nad jego zachowaniem. "Zasady" mówiące o
konieczności ustalenia właściwej pozycji w stadzie wydawały się być cudownym
rozwiązaniem: zachowanie naszego pupila kontrolować możemy za pomocą środków
psychologicznych. Aby dobrze wychować swojego towarzysza wystarczyło zachowywać
się jak pies dominujący lub osobnik "Alfa" stosując się do kilku prostych zasad:
jedz zawsze przed psem, pierwszy przechodź przez drzwi, nigdy nie pozwalaj
wygrywać psu w zabawach siłowych, nie pozwalaj psu zajmować wyższej pozycji np.
poprzez siadanie na sofie lub na szczycie schodów, nie pozwalaj psu ciągnąc na
smyczy, ignoruj go kiedy domaga się twojej uwagi i kiedy wracasz do domu. Zasady
te jednak, jak się okazuje, niewiele mają wspólnego z właściwym rozumieniem
zachowania psa, jego natury i potrzeb. Jedzenie przed psem może być frustrujące
i dzięki wzbudzeniu negatywnych emocji przyczynić się do wzmożenia problemów z
agresją dla tych psów, dla których ma ono szczególną wartość, jak na przykład
labradory. Natomiast dla psów takich jak shih-tzu czy york nie ma specjalnego
znaczenia. Psy leżą na kanapach po prostu dlatego, że jest tam im wygodnie i
czują nasz zapach, nie zaś dlatego, że próbują nas zdominować. Pozwalanie im na
to lub nie jest kwestią reguł, jakie my ludzie ustalimy i nie ma związku z naszą
relacją z psem, choć oczywiście posłuszeństwo lub jego brak ma taki związek. Z
kolei niepozwalanie psu na "wygrywanie" na przykład w zabawach z przeciąganiem
nie jest dla niego przyjemne i zniechęca do kontaktu z nami. Ile razy zagrałbyś
Drogi Czytelniku w tenisa z kimś, kto zawsze wygrywa i jakbyś czuł się gdyby
Twoi domownicy ignorowali Cię kiedy wracasz do domu lub o coś ich prosisz ?
Współczesne podejście i metody szkolenia psów opierają się na niekonfrontacyjnym
związku z psem oraz na wykorzystywaniu jego naturalnych zdolności i pozytywnej
motywacji. Obrazowo mówiąc można skłonić psa do przebywania w określonym kącie
pokoju okładając go kijem, kiedy tylko przebywa w jakimkolwiek innym niż ów kąt
miejscu, albo też można nagradzać go kiedy tylko skieruje się tam lub znajdzie.
Podobnie chodzenia przy nodze uczyć można "korygując" (czytaj: karząc psa)
szarpnięciem kolczatki czy łańcuszka zaciskowego za każdą próbę oddalenia się od
nogi opiekuna lub też nagradzać go kiedy tylko znajdzie się w pobliżu naszej
nogi lub zajmie odpowiednią pozycję. Pytanie za 100 punktów - jak czuje się pies
koncentrujący się podczas nauki na unikaniu kary i jak wpływa to na zaufanie do
jego przewodnika ? Jaki ma stosunek do uczenia się nowych umiejętności ?
Szkolone metodami pozytywnymi psy nie obawiają się eksperymentować z nowymi
zachowaniami prezentując chętnie w nadziei otrzymania nagrody, całą ich masę,
próbując niejako odgadnąć o co nam chodzi. Naszym zadaniem jest wyłapanie i
nagrodzenie tych, o które nam chodzi, naprowadzenie psa nagrodą lub
kształtowanie poszczególnych elementów zachowań, jak to ma miejsce w treningu z
klikerem. Także eliminacja niepożądanych zachowań polegać może na wyuczeniu w
ich miejsce równie satysfakcjonujących zachowań, które akceptujemy.
Pracując w ten sposób z psem nie tylko wzmacniamy jego zaufanie do nas, ale też
przede wszystkim potrafimy świetnie kontrolować psa i jego zachowanie, a o to
przecież nam chodzi, kiedy mówimy o posłuszeństwie czy podporządkowaniu naszym
poleceniom.
Jak zatem mogą poradzić sobie z zachowaniami swojego pupila cytowani na początku
artykułu opiekunowie ? Zastanów się Drogi Czytelniku....
Filozofia stosowania kar czy język dominacji zostały już jakiś czas temu
wyeliminowane z repertuaru środków jakie stosujemy w wychowaniu dzieci. Jeśli
moja pięcioletnia córeczka jest nie posłuszna, jakoś nie przychodzi mi na myśl
by ją "zdominować". Zamiast kary, która zawsze jest wyrazem bezradności, próbuję
pokazać jej konsekwencję niewłaściwego zachowania, uspokoić emocje lub wzbudzić
motywację do właściwego postępowania. Oczywiście my ludzie posługujemy się
językiem werbalnym i potrafimy nieporównywalnie doskonalej wyobrażać sobie
przyszłość, a co za tym idzie skutki naszych działań, jednak analogia do metod
wychowawczych jakie obecnie stosujemy wobec dzieci jest tu całkiem na miejscu.
Pies jest zwierzęciem związanym z nami od tysiącleci mającym motywację społeczną
do przystosowania się do nas i do naszych wymagań. Zrozumienie i zaspokojenie
jego potrzeb oraz wykorzystanie motywacji jest kluczem do kształtowania
właściwych relacji z psem i uczenia go potrzebnych nam umiejętności.
(Tekst artykułu opublikowanego w miesięczniku Mój Pies - styczeń 2007 - pod
tytułem "Co z tą dominacją?")
|